Schrony tego typu miały kształt wieloboku. Na 11 metrach kwadratowych zaplanowano miejsce dla 11 osób. W praktyce "kołpaki" służyły nie tylko jako schronienie przed nalotami, musiały też pomieścić zdecydowanie więcej osób. "Przy świetle małej świeczki, w zaduchu, leży około 30 rannych [schron przy al. Niepodległości – przyp. ZSN]. Większość znajdujących się tu towarzyszy broni to koledzy z Wehrmachtu, uczestnicy zażartych walk o miasto. Kiedy skończyła się im amunicja, walczyli nawet wręcz, ale musieli ulec olbrzymiej przewadze nieprzyjaciela, oddając mu krok po kroku ruiny miasta. W bunkrze panuje nastrój rezygnacji i słychać jedynie jęki rannych" - wspomina w książce "Dwa kroki do masowego grobu" Kurt F. Lange, który w 1945 roku znalazł się w szeregach Grupy Bojowej "Lenzer" i brał udział w walkach o Poznań.


Płaskie stropy schronów tego typu nie były przysypane ziemią. Wejście główne osłonięto przelotnią, a naprzeciw zlokalizowano mniejsze wyjście ewakuacyjne (także z przelotnią). Po wojnie większość „kołpaków” została zaadaptowana na potrzeby obrony cywilnej – w środku założono oświetlenie elektryczne, prawdopodobnie zamontowano też nowe drzwi gazoszczelne.

źródło:http://poznan.naszemiasto.pl



ul.Al.Niepodległości/Przepadek



autor zdjęć: Michał Podeszwa